Dusze tułacze
2 stycznia 2017
0

Są to dusze zmarłych osób, które nie odeszły do przeznaczonych dla nich miejsc a pozostały zawieszone pomiędzy światem fizycznym a astralnym. W świecie tym nie ma dopływu życiowej energii i aby mogły tam istnieć mają prawo pobierać energię od swego drzewa rodowego co bardzo osłabia te osoby od których energia jest brana. Biorąc energię inicjują te osoby to podobnych zachowań jakie przejawiały żyjąc. Uwolnienie tych dusz jest bardzo korzystne dla nas i ich.

Kiedyś zadzwoniła do nas z płaczem kobieta, Marta. Opowiadała o mężu, który zmienił się nie do poznania po śmierci swojego ojca. – Nie znosił alkoholu – mówiła – Nawet wina nie pił. Wszystko dlatego, że jego ojciec był alkoholikiem i Bartek w dzieciństwie z tego powodu mocno się nacierpiał – tłumaczyła – Ojciec wracał z pracy często tak pijany, że ledwo trzymał się na nogach. W domu nie było jednego całego, szklanego przedmiotu, bo on wszystko tłukł. Mąż wyprowadził się z domu najszybciej jak mógł, do szkoły z internatem. Potem, gdy ojciec zupełnie się stoczył, nie było szans się z nim już porozumieć, choć Bartek bardzo chciał. Przez całe lata brakowało mu ojca, potrzebował męskiego wzorca. To się jednak nigdy nie udało – ciągnęła – To dlatego nienawidził alkoholu. Jednak po śmierci ojca stało się coś dziwnego. W dniu pogrzebu, Bartek się …upił. Byłam w szoku, kiedy znalazłam go w domu, leżącego przy kanapie. Pomyślałam, że tak przeżył śmierć ojca, że to coś naturalnego, musi odreagować. A że ma słabą głowę, bo nigdy nie pił? Nic dziwnego, że się wyłożył po kilku kieliszkach!

A jednak to nie był tylko ten jeden raz. Od tamtego dnia zaczęło się regularne picie. Kieliszek, dwa, trzy. Spokojny dotąd mężczyzna stał się nieprzyjemny i agresywny. – Nie poznawałam go – wspomina Marta – To już nie była osoba, którą pokochałam, to był ktoś zupełnie inny.

Znajomy podał Marcie kontakt do nas, bo był kiedyś w podobnej sytuacji i udało się z niej wyjść dzięki naszym działaniom. Poprosiliśmy, żeby przyszła do nas z mężem, jednak on zdecydowanie odmówił. Przyszła więc sama z jego aktualnym zdjęciem.

Tak jak przypuszczaliśmy, zmiana osobowości wynikła z tego, że do Bartka, męża Marty „przykleiła się” dusza jego ojca alkoholika. Bo dusze tułacze, to dusze ludzi, którzy zostają na ziemskim lub niższym poziomie astralnym z różnych powodów. Na przykład, są tak przywiązane do materii, że nie chcą się od niej oddalić. Choćby od domu,w którego budowę włożyli wiele pieniędzy, emocji itp… lub od innych zgromadzonych bogactw. Mogą to być także osoby, które zmarły śmiercią samobójczą lub w nagłym wypadku, przedawkowali narkotyki, zapili się na śmierć lub na przykład nie chcą odejść od osoby, którą za życia bardzo kochali, często miłością chorą, natarczywą, egoistyczną. Są to także dusze nienarodzonych dzieci. Wszystkie one szukają energii, żeby utrzymać się w ziemskiej wibracji. Najczęściej szukają takiej, którą sami dysponowali, a ich dawcami są osoby z rodziny, rodu. W skrajnych przypadkach gotowe są czerpać energię od osób z innych rodów a nawet od zwierząt.

Podczas zabiegu ze zdjęciem, okazało się, że nasze przypuszczenia się potwierdziły. To dusza ojca zmieniła osobowość Bartka. Po oczyszczeniu i odprowadzeniu jej do światła, wszystko wróciło do normy. Marta szczęśliwa zadzwoniła do nas z podziękowaniem. – On jakby się obudził z jakiegoś snu – mówiła – Sam zresztą tak to opisuje. Znów jest tym samym człowiekiem, za jakiego wyszłam.
Dusze tułacze przeszkadzają nam żyć własnym życiem, człowiek, z którego energii korzysta taka dusza, często określa swój stan „tak jakbym szedł w cudzych butach”, „obok własnej drogi”.
Kiedyś trafiła do nas matka z synem. Chłopiec od wczesnego dzieciństwa był agresywny i lżył matkę najgorszymi słowami. Przeklinał na nią, wściekał się, nigdy nie był miły, grzeczny, kochający. Okazało się podczas zabiegu, że „przykleiło się do niego” dziesiątki tułaczych dusz. Gdy uwolniliśmy dziecko od tego balastu, pierwszy raz, po wyjściu od nas z mieszkania, przytuliło się do mamy. „Dziękuję” – powiedział. Łatwo sobie wyobrazić szloch i szczęście mamy chłopca. A takich historii mamy w naszej praktyce wiele.

Marina Mockałło i Bogusław Artur

Dodaj komentarz